Pierwsza z cyklu porad żywieniowych :)
Na którejś z grup przeczytałem, że ktoś w czasie spaceru nad rzeką nazbierał świeżych liści traw. Pragnę ostrzec - że niestety gleby nadrzeczne (czy też w pobliżu wód) najczęściej są glebami organicznymi, w dużej mierze torfowymi. W okresie wiosny, kiedy są jeszcze duże wahania temperatur ta gleba dość szybko się ogrzewa, a jednocześnie się utlenia i uwalnia spore ilości azotanów. Właśnie te azotany kumulują się w nowych, świeżych roślinach potrzebujących dużych ilości składników odżywczych. A azotany pochłaniają je bez umiaru - ponadto co mogą zasymilować - czyli dalej przerobić na swoje tkanki.
Co więc robić:
1. unikać wczesnowiosennego zbierania roślin na czarnoziemach i glebach torfowych,
2. lepiej jest zbierać na nasłonecznionych stokach pagórków - tam z reguły są gleby mineralne, które nie dostarczają dużych ilości azotanów,
3. unikać roślin ciemnozielonych (butelkowa zieleń - znana z butelek nisko procentowych ;) ), a wybierać jasne, płowe - co świadczy o niskiej zawartości azotu,
4. po przyjściu do domu dać roślinom zwiędnąć lub je podsuszyć - to również jest zabieg, który pozwala wyrównać stan składników w roślinie.
Proszę zwrócić uwagę, że np. przy kretowisku torfu o wiele szybciej następuje rozwój roślin - ze względu właśnie na wysokie stężenie azotu.
Pierwsza z cyklu porad żywieniowych.